Blogerka modowa ze mnie żadna

by Moni
blogerka modowa ze mnie żadna

Jako niedoszła blogerka modowa, zawsze otaczały mnie blogi. Uwielbiałam oglądać stylizacje dziewczyn, które tak jak ja były szafiarkami. Na samym początku zaglądałam do tych najbardziej popularnych blogerek. Jednak po jakimś czasie znudziło mnie oglądanie ciuchów, relacji z wyjazdów, sesji zdjęciowych dla popularnych magazynów. Mało było wartościowej treści, za dużo zdjęć tej samej sukienki.

Najzwyczajniej w świecie przestałam je odwiedzać. Potem odkryłam kilka blogów, gdzie wchodziłam nie dla zdjęć, ale dla dobrej lektury, sama próbując podbijać modową blogosferę. Jednak szybko zorientowałam się, że blogerka modowa ze mnie żadna. Nie lubiłam mizdrzyć się do aparatu i robić tej popularnej miny, której uczyła Tyra Banks. Przez rok walczyłam ze swoim wstydem, spojrzeniami ludzi i nieustannie powiększającą się szafą. Wiadomo, że moda zobowiązuje i potrzebne są nowe stroje na bloga.

Przerabiałam wszystko: koronki w stylu boho, skórzane wdzianka, styl na luzaka. Czasami byłam tak dumna ze zdjęć, że gapiłam się w monitor godzinami i nie mogłam się zdecydować, które lepsze. Innym razem wśród 200 zdjęć nie nie było ani jednej dobrej fotki. W końcu znudziło mi się paradowanie w przesadnie modnych ciuchach po ulicach Finlandii i zakończyłam swoją działalność.

Swoją drogą bycie szafiarką jest nie lada wyzwaniem. Kto był ten wie, że to nie jest taka łatwa robota jak się wydaje. Zawsze podziwiałam dziewczyny, które bez mrugnięcia okiem potrafiły zrobić sesję w samym centrum miasta Warszawy. Dla mnie całe to przedsięwzięcie było zbyt wielkim obciążeniem psychicznym i pieniężnym.  Kiedy odeszłam z branży modowej (jak to brzmi:)) poczułam ulgę. Nie musiałam nic. Na zakupach w końcu zaczęłam skupiać się na ‚normalnych’ ubraniach. Zaczęłam być normalną dziewczyną.

Dzisiaj z perspektywy czasu myślę, że minęłam się z powołaniem. Bo tak naprawdę czuję się lepiej nie przed obiektywem, ale po drugiej stronie. Jeśli ktoś by mnie poprosił o zdjęcia w samym środeczku Helsinek, zgodziłabym się bez zastanowienia.  Swoje zamiłowanie do fotografowania odkryłam na nowo kiedy założyłam konto na Instagramie. Zobaczyłam, że zdjęcia to nie tylko obrazy, ale i osoby, stojące za ich wykonaniem.

Pomimo trudności ze znalezieniem czasu, nie mam zamiaru rezygnować z czegoś co lubię robić. Pisanie na blogu daje mi własną przestrzeń, robienie zdjęć, daje mi satysfakcję. Serio uwielbiam to co robię.  Jak jest u Was dziewczyny? Jakie są Wasze pasje, talenty? Macie czas, czy ledwo go starcza na codzienność?

Uściski,

Moni

You may also like