Kto nie szuka, ten nie ma

by Moni
Kto nie szuka, ten nie ma

Czasami tak sobie siedzę przed laptopem i próbuję zagonić mózg do roboty. Pan Tata dzierży Synusia i dał chwilę odpoczynku. Niestety moja wena gdzieś zniknęła jak pół kilo ciastek w czekoladzie. W umyśle czuję pustkę a w duchu zastanawiam się, czy może gdzieś jeszcze jakieś ciastko zostało. Macie tak, że nawet jak wiecie, że w domu tylko pusta puszka po ciastkach, szukacie dalej?

Wstaję rozdrażniona, bo kawa jest a do kawy? Nie będę lizała cukru. Szukam po szafkach, szufladach. Nawet podsuwam sobie krzesło żeby spenetrować najgłębsze zakamarki. Potem mam do siebie pretensje, że kazałam wynieść wszystkie czekoladki do spiżarki w piwnicy. Jestem leniem i aż tak bardzo słodkiego nie potrzebuję. Szukam dalej. Mój mąż jest mistrzem w chowaniu słodyczy. Kiedyś jeszcze zostawiał mi dwa cukierki na stole z liścikiem ‚smacznego’, teraz pilnuje dostępu do tych czekoladek co mama przysłała.

Mówi mi, że będę mu wdzięczna, bo chroni mnie przed kolejnym kilogramem dorzuconym do mojej opony. Cóż, sama chciałam. Dalej się nie poddaję. Przetrzepałam szafki w których znalazłam cukierki miętowe, twarde toffi (zanim zdążę przerzuć miną godziny) i biały cukier. Znacie to uczucie, kiedy macie ochotę na coś słodkiego a nic nie ma w domu a do sklepu nie po drodze, albo po drodze, ale jesteście lenie? Dalej szukam, bo świta mi, że coś słodkiego i zdatnego do spożycia musi być w domu.

Nagle przypominam sobie o piankach! Fakt, że kupiłam je jak byłam jeszcze w ciąży nie zniechęca mnie przed poszukiwaniami. Tylko, gdzie są. Pewnie gdzieś, gdzie moje oczy ich nie dojrzą. Przeszukałam całą kuchnię. Znalazłam. Za pojemnikiem z makaronem, obok pojemnika z kawą. Były tak blisko a tak daleko. Jak są pianki to i jest kakao. Chociaż ostatnim razem mnie znokautowały (zjadłam całe opakowanie) to i tak muszę zjeść coś słodkiego. Tylko wypadałoby się uspokoić bo znowu zostanę nazwana uzależnionym cukroholikiem.

Jaki morał z mojej opowieści? Straciłam godzinę na szukaniu słodyczy. Kawa ostygła. Synuś zaczął płakać a ja w pośpiechu nawet nie umoczyłam języka w moim kakao. #momlife

Uściski,

Moni

You may also like