Moja Mała Finlandia

by Moni
moja mała finlandia

Jesień przyszła a co za tym idzie, postanowiłam wyprowadzić na spacer mój nowy sweter i hortensję. Nasza mała Finlandia o tej porze roku, jest zdecydowanie najbardziej urocza. Pomijając fakt, że za miesiąc mogą mnie przywitać zaspy śniegu pod blokiem, lubię naszą wioskę. Jest cicho i spokojnie, ok może nie latem, szczególnie gdy młodzież ujeżdża swoje spalinowe rumaki, ale przyjmijmy, że jest spokój:)

Mieszkamy w małej wiosce zwanej Siuro (czyt. Sjuro). Niektórzy z naszych bliskich w ramach dowcipów, piszą na kartkach pozdrawiamy Śuro:) Także mieszkamy w małej, fińskiej wiosce. Kiedy przyjechaliśmy do Finlandii, zamieszkaliśmy w mieście o nazwie Nokia. Tak, to tutaj były robione sławne telefony. Z Nokii po pół roku przeprowadziliśmy się do Siuro i tak minęło 5 lat odkąd mieszkamy w Finlandii.  Mam w planie posty o Finlandii o Finach ich kulturze, zachowaniach. Dzisiaj jednak chcę Wam pokazać skrawek naszej wioski.

Musicie mi wybaczyć, że na każdym zdjęciu, no prawie każdym jest hortensja, nie mogłam się oprzeć:) Cieszy mnie fakt, że żaden z tubylców nie widział jak staram sie obfocić nasze wioskowe kąty. Pewnie niejedna osoba podśmiewałaby się pod nosem, widząc mnie z kwiatem w jednej i telefonem w drugiej dłoni. Chciałam jeszcze zabrać aparat, ale spacery czasami wyglądają u nas jak obóz przetrwania, więc zdjęcia musiały być robione szybko:)

Traf chciał, że mieszkamy w bardzo przyjaznej okolicy. Pełno lasów, jezior. Wystarczy wyjść przed blok i obrać kierunek prawo albo lewo. I tak zawsze dochodzi się do lasu. Jak już pisałam wcześniej jest tutaj bardzo spokojnie. Jedynie wiosna i lato to taki głośniejszy czas.  Akurat nasza wioska jest dość popularnym miejscem. Dużo ludzi przyjeżdża tutaj łowić ryby. Po fińsku nazywa się to pyydä kala, czyli w tłumaczeniu na język polski ‚zapytaj rybę…’. Także bardzo często chodziliśmy z mężem pytać rybek, czy mają ochotę zostać przez nas złowione;) Jeśli nie lubicie natury, to niestety nasza miejscówka Was nie zainteresuje. Bo na dobrą sprawę tutaj nie ma co robić, serio. My akurat jesteśmy amatorami sofowych posiadówek, dlatego dla nas okolica jest idealnym miejscem. Z moich obserwacji wynika, że Finowie stawiają bardziej na wspólne spędzanie czasu niż jakieś imprezowanie w klubach. Ale o tym napiszę innym razem.

To tylko małe skrawki naszej miejscowości od tej bardziej leśno-jeziornej strony. Następnym razem postaram się zaprezentować bardziej industrialną stronę:) Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam spodobały, chociaż chyba przesadziłam z hortensją, ale jak pisałam wcześniej, nie mogłam się oprzeć. Tym bardziej, że strasznie mi się podobają te zdjęcia i szkoda byłoby ich nie wykorzystać:)

Dajcie znać, czy jest coś co Was ciekawi. Fińska kultura a może jedzenie? Będę przeszczęśliwa mogąc podzielić się z Wami kawałkiem mojego fińskiego świata<3

Uściski,

Moni