Co jest dla Ciebie wyznacznikiem piękna ?

by Moni
6 comments

Miałam napi­sać o czymś przy­jem­nym, ale pomy­śla­łam, że może i ja wtrącę swoje trzy grosze do tematu. Dziewczyny opisy­wały swoje prze­my­śle­nia na temat hasz­tagu #metoo. Nie, nie chcę o tym pisać, jednak nasu­nęła mi się myśl odno­śnie uprzed­mio­to­wie­nia kobiet. Podejrzewam, że spora część z nas chociaż raz była posta­wiona w takiej, mało przy­jem­nej sytu­acji.

Któregoś razu mój kolega palnął przy wszyst­kich znajo­mych, że jestem ładna, ale powin­nam zrobić coś z ustami. Bo ta górna warga jest niepro­por­cjo­nalna do dolnej i wyglą­dam koślawo. To ja się pytam w końcu jak ? Ładnie czy koślawo ? Od tamtej pory pewnie domy­śla­cie się, że cier­pię na syndrom mini uste­czek.

Niestety, kiedy w czasach w których przy­stało nam żyć powie­lane są stereo­typy, jak powinna wyglą­dać praw­dziwa kobieta. Jesteśmy zewsząd bombar­do­wani wizu­al­nie. Telewizja, inter­net, bilbordy. Przeciętny chło­pak (z mojego dawnego otocze­nia) uważał, że kobieta musi /​wyglądać’. Jak nie wygląda to nie kobieta.

Kiedyś ze znajo­mymi mieli­śmy obej­rzeć film. Zapytałam o czym będzie, na co jeden z kole­gów odpo­wie­dział, że o ładnej i brzyd­kiej dziew­czy­nie. No ok. Wytrzymałam dwie godziny seansu. Jednak przez cały czas w myślach czeka­łam na tą brzydką dziew­czynę. Po filmie zapy­ta­łam która z tych dwóch dziew­czyn to była ta brzydka bo ja tam żadnej brzy­duli nie widzia­łam. Dostałam odpo­wiedź po której miałam ochotę umiej­sco­wić mojego buta na obca­sie w tyłku jednego z kole­gów.

Film opowia­dał w skró­cie o chło­paku z boga­tej rodziny, który miał problemy emocjo­nalne po stra­cie brata. Miał bardzo ładną narze­czoną o blond włosach. Była to skromna dziew­czyna, która pomimo, że była bogata nie była ą i ę. Niestety na drodze tej słod­kiej pary stanęła druga dziew­czyna. I tu zaczęły się schody. Była ładna, to fakt, ale ubie­rała się tak, jak część panów chcia­łaby aby się ubie­rała jego kobieta, czyli dość kuso. Była też mniej skromna, bardziej impre­zowa i potra­fiła dobrze kokie­to­wać.

No to pytam, która to ta brzydka. Kolega odpo­wie­dział, że ta blon­dyna, bo wygląda jak niedo­rajda, w tej długiej kiecce. Myślałam, że pokłady mojego zen zaraz odejdą w prze­stwo­rza i uwolni się moja wewnętrzna bestia. Jestem potęż­nie uczu­lona na to jak ktoś wobec mnie ocenia ludzi. Może przez to, że ja byłam często oceniana, ale jeśli wyznacz­ni­kiem piękna ma być tylko kusy pasek na tyłku, to ja się nie zgadzam na takie trak­to­wa­nie. Chyba moje poczu­cie piękna jest zgoła inne.

Pewnego razu znowu ze znajo­mymi mieli­śmy obej­rzeć jakiś film. Pamiętam, że wten­czas bardzo popu­larny był Sacha Baron Cohen a że nie miałam nic innego do zaofe­ro­wa­nia znajo­mym i akurat padło na tego pana. Włączyłam film. Były śmie­chy i chichy, do czasu. Otóż reży­ser, produ­cent i aktor w jednym, w jednej ze scen wystą­pił nago. Krótka scena, zero jakie­go­kol­wiek łał. Mój znajomy w tym samym momen­cie krzyk­nął ‘Czy możesz wyłą­czyć ten film?! To jest dla mnie uwła­cza­jące, oglą­dać nagiego faceta!’ No proszę ! Facet czuje się źle bo zoba­czył kawa­łek zadka drugiego faceta. Nie będę pisać co ja powie­dzia­łam, jakim tonem i że wyszła z tego awan­tura, ale uwierz­cie bardzie wkurzo­nej Moni nikt nigdy nie widział i oby nigdy nie zoba­czył.

I nie chodziło o to, że ktoś nie chce oglą­dać filmu, który ja wybra­łam (to było bardzo dawno temu:)), ale zdałam sobie sprawę, że kobiety ciągle są tak przed­sta­wiane światu-​jako przed­mioty. Nikogo nie dziwiły filmy w których kobiety były uprzed­mio­ta­wiane, nikogo nie dziwiły półna­gie kobiety z młot­kiem na bilbor­dach. To nikogo nie dziwiło, nikogo nie raziło. Na koniec, już ze stoic­kim spoko­jem, po oplu­ciu jadem całego męskiego towa­rzy­stwa, zapy­ta­łam : ‘To jak myśli­cie, jak czujemy się my, kobiety przed­sta­wiane w ten sposób?’ Odpowiedzią było milcze­nie. Nikt nie wiedział co odpo­wie­dzieć. Może się bali kolej­nego wybu­chu z mojej strony, albo najzwy­czaj­niej zabra­kło im języka w gębie.

Ja nie zgadzam się na takie trak­to­wa­nie. To co, że mam małe usta i styka­jące się uda. To co, że nie czesa­łam się dwa dni. To co, że mam nowego przy­ja­ciela o imie­niu Cellulit. To co, że bez mejkapu i wycią­gnię­tej piża­mie, wyglą­dam jak ostatni łach. To co, że pół dnia siedzę w obrzy­ga­nym dresie. Pomimo tych wszyst­kich cech oble­cha (dla niektó­rych) jestem kobietą i czuję się piękna. A tym, dla których pasek na tyłku jest wyznacz­ni­kiem piękna, szcze­rze współ­czuję.

Uściski, Moni

You may also like