Oddam ciasto z lodówki za parę dżinsów !

by Moni
4 comments

Oddam ciasto z lodówki za dżinsy, serio. W ciąży myśla­łam, że moja figura jest nieśmier­telna. Skoro żaden cukier i gluten jej nie ruszy dajcie mi sernik. I tak podja­da­łam serni­czek przez ciążę i wyglą­da­łam szczu­pło. Pamiętam sąsia­dów, którzy byli zszo­ko­wani, kiedy mówi­łam, że zaraz czas na poro­dówkę i te sprawy. Mały brzu­szek, wszystko na swoim miej­scu, zero jakie­goś nadpro­gra­mo­wego tłusz­czyku. Do czasu. Kiedy już byłam w formie pozwa­la­ją­cej na myśle­nie o moich ulubio­nych dżin­sach, posta­no­wi­łam przy­odziać moją zbroję pewno­ści siebie i wyjść na wioskę. A co, na wsi też trzeba wyglą­dać. Pojawił się jednak mały problem. Nagle moje ulubione dżinsy się skur­czyły. Jak to możliwe ! Przecież w ciąży byłam taka szczu­pła. Do 6 miesiąca nosi­łam moje stare spodnie z dumą. Przecież te dwa, no może trzy serniki podczas ciąży nie zrobiły takiego spusto­sze­nia. A może było ich więcej ? Kto by tam je liczył.

I tak doro­bi­łam się opony. Przyszła jesień a ja biedula muszę nosić leginsy, bo spodni na moje zacne cztery litery nikt jesz­cze nie wypro­du­ko­wał. Aż przy­po­mniały mi się czasy za młokosa, kiedy w jakimś super­mar­ke­cie schy­li­łam się po koszyk i spodnie pękły na samym środku tyłka. Miałam w pasie prze­wią­zana bluzę i całe szczę­ście moje majtki nie ujrzały świa­tła dzien­nego. Ale pamię­tam zaże­no­wane spoj­rze­nia ludzi, jakbym puściła najgło­śniej­szego bąka na świe­cie. To było kiedy byłam szczu­pła. Teraz takie incy­denty mi nie grożą bo spodni nie noszę a leginsy są szyte z trwa­łych mate­ria­łów.

Przyszła jesień i w ruch poszły tablice z Pinteresta. Inspiracje, namiary na sklepy itd. Szkoda tylko, że te wszyst­kie inspi­ra­cje są takie szczu­płe i te swetry tak ładnie na nich leżą i te uda. Jak można być tak szczu­płym, myślę za każdym razem kiedy szukam inspi­ra­cji. Pewnie w życiu sernika nie jadły, lodów ani tych pianek co mi bokiem ostat­nio wyszły. Ale prze­cież ja też kiedyś tak wyglą­da­łam. Może moje uda nie były takie smukłe, ale na pewno nie stykały się tak jak teraz. No właśnie. Stykające się uda ! To mój kosz­mar. Najbardziej doświad­czyły tego spodnie od dresu. Wszystkie nadają się na śmiet­nik. Ale żeby dziury od razu się poro­biły ? Z takimi udami ? Nie dziwię się !

Może powin­nam zacząć nosić sukienki ? Może wymie­nić całą zawar­tość szafy na więk­sze rozmiary ? A może prze­stanę jeść ciastka ? I poćwi­czę jak kiedyś ? Przecież tak to lubi­łam. Ważyłam sporo, ale w ES się mieści­łam. I mięśnie miałam. I jadłam ciastka bez wyrzu­tów sumie­nia i pianki też. To były czasy. Teraz czasami nie wiem w co ręce włożyć. Do słoika z ciast­kami a może z pian­kami. Może zagryzę cukrem wyrzuty sumie­nia zamiast ciągle się dręczyć ? A może ruszę tyłek z sofy i zrobię coś ze swoim życiem ? Może wyjdę ze swojej cukro­wej strefy komfortu i zwal­czę tego cukro­wego potwora ?

Uściski,

Moni

You may also like